Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Polski Fanklub ELO

Don’t Bring Me Down

Electric Light Orchestra — Don’t Bring Me Down

Dogłębna analiza

  • Data nagrania: marzec/kwiecień 1979
  • Miejsce: Musicland Studios, Monachium, Niemcy
  • Autor: Jeff Lynne
  • Producent: Jeff Lynne
  • Inżynier dźwięku: Mack
  • Wykonawcy: Jeff Lynne (wokal, gitara, fortepian, klawisze), Bev Bevan (perkusja), Richard Tandy (fortepian, syntezator, pianino elektryczne, clavinet), Kelly Groucutt (bas, wokal)
    Pierwsze wydanie: na płycie Discovery (maj 1979 — UK — Jet JET LX 500)

 

Uwagi i spostrzeżenia

Don’t Bring Me Down zostało nagrane w Musicland Studios w Monachium na początku 1979 roku. Jest to znaczący utwór w historii zespołu, ponieważ nie został zarejestrowany w typowy sposób. Jeff Lynne napisał tę piosenkę w studio pod koniec sesji nagraniowej Discovery. Zsamplował ścieżkę perkusyjną z piosenki nagrywanej wcześniej w czasie sesji, spowolnił ją i zapętlił w kółko tworząc nowy utwór. Na podstawie tego zapętlonego beatu niezwłoczne dopisał resztę po prostu na pianinie w studio tworząc prosty podkład muzyczny – wszystko sam. Później, Jeff napisał tekst, który został dograny to podkładu wraz z końcowymi poprawkami i wygładzeniem. Nie wiadomo czy pozostali cłonkowie zespołu w ogóle byli zaangażowani w powstanie tego utworu, chociaż najprawdopodobniej Richard Tandy dodał trochę klawiszowych ozdobników tu i tam. Nagraniowiec z Musicland Studios [Reinhold] Mack twierdzi, że to on zaispirował powstanie tej piosenki sugerując kiedyś Jeffowi aby olał te wszystkie smyczki i po prostu zorganizował takie „jam session” na żywo (Jak widać Jeff potraktował pojęcie „jam session” w dość właściwy sobie sposób – zamknął się sam w studio i „jamował” solo…. [przypis tłumacza]); Prawda jest jednak nieznana – ani Jeff ani żaden z pozostałych członków zespołu nigdy nie wspomnieli o jakimkolwiek udziale Macka przyznając cały pomysł Jeffowi. Utwór faktycznie nie zawiera ani grama smyczków i jest pierwszą piosenką ELO bez instumentów smyczkowych.

Nie jest do końca jasne, dlaczego żadne instrumenty smyczkowe nie zostały tym razem użyte. Jest jednak udokumentowane, że Jeff był już nieco zmęczony potrzebą użycia całej orkiestry we wszystkich piosenkach i sesje nagraniowe Discovery były pierwszymi gdzie członkowie zespołu grający na smyczkach nie byli nagrywani w studio (a krótko po wydaniu płyty zostali zwolnieni z zespołu). Wydaje się, że Jeff po prostu nagrał ten podkład i stwierdził na końcu, że nie potrzebuje tutaj smyczków no i ich nie nagrał. Okazało się później, że Don’t Bring Me Down stało się dla zespołu dużym sukcesem i Jeff postanowił w ogóle ograniczyć użycie sekcji smyczkowej w kolejnych nagraniach ELO. I tak zrobił.

Jeff zachowuje skromność jeśli idzie o to, która piosenka była „dawcą” ścieżki perkusyjnej, a być może sam już nie pamięta na podstawie jakiego utworu skomponował ten podkład. Analiza materiału muzycznego pokazuje (a Mack potwierdza) że ścieżka została zapożyczona z utworu On The Run, nagrywanego wcześniej na płytę Discovery. Tutaj możemy posłuchać przykładu, który zawiera fragment Don’t Bring Me Down następnie fragment On The Run (spowolniony aby dopasować rytm), a na końcu miks obydwu.

Na początku utworu można usłyszeć Jeffa odliczającego przed startem piosenki (one, two– one, two, three, four). Wydaje się to rodzajem dowcipu Jeffa, ponieważ odliczanie w zasadzie nie było w tej piosence potrzebne. Utwór nie był nagrywany w studio jako wspólne nagranie na żywo, gdzie gra cały zespół razem ale raczej jako produkt stworzony z samplowanych beatów i Jeffa solo grającego kolejno na różnych instrumentach tworzących cały podkład. Naliczanie zostało prawdopodobnie dodane na samym końcu.

Na samym końcu nagrania słychać dźwięk, który przez lata sprawiał fanom kłopot w rozpoznaniu. Okazało się,  że jest to trzask zamykanych drzwi pożarowych w studio Musicland Studios,  gdzie był nagrywany utwór. Poniżej fragment z nieco wyjaskrawionym dźwiękiem owych drzwi:

Nie wiadomo dlaczego trzaskające drzwi zostały tam umieszczone, ale przypuszczalnie miało to być zaskakujące zakończenie piosenki i/lub całej płyty Discovery tak, jakby zespół właśnie skończył nagranie i pospiesznie poszedł sobie do domu z hukiem zamykając za sobą drzwi po ciężkiej pracy.

 

W refrenie słychać słowo „grroosss” (tak jak jest to wydrukowane we wkładce)  które przez lata powodowało niezrozumienie i zdziwienie.  Wyraz  nie ma żadnego konkretnego znaczenia, jest to po prostu słowo które Jeff wymyślił na poczekaniu w trakcie nagrywania wokalu aby wypełnić czymś puste miejsce w tekście, które z jakiegoś powodu przestało mu się podobać jako puste. Podczas tego nagrania w Musicland Studios w Niemczech,  Mack (tak opowiada Jeff) wyraził zdziwienie, że Jeff użył niemieckiego słowa  w swoim tekście. Niemieckie „Grüß” (pisane jako „grooss” w transkrypcji angielskiej) oznacza pozdrowienie.  Użycie brzmiącego z niemiecka „grrooss” było jednak zupełnie przypadkowe, ale w końcu Jeff zdecydował aby pozostwić je w piosence bez zmian. (Nawiasem mówiąc w południowych landach Niemiec często używa się zwrotu „Grüß Gott” (czyli coś w rodzaju „Szczęść Boże”) zamiast zwykłego „Guten Tag” – „Dzień dobry”  (i to niezależnie czy ktoś jest akurat wierzący czy nie) więc przebywając w Monachium Jeff na pewno miał okazję gdzieś takie pozdrowienie usłyszeć i być może to „grrooss” zostało użyte podświadomie [przyp. tłum.])

Później, już po wydaniu albumu wielu ludzi źle interpretowało ten wyraz jako „Bruce” – jak gdyby Jeff śpiewał tę piosenkę do osoby o imieniu Bruce (co wydaje się dość dziwne, zważywszy że tekst odnosi się raczej do kobiety…). Powstał nawet plotka, że jest to ukryte odniesienie do prawnika zespołu, który miał na imię Bruce co jest całkowitą nieprawdą. W każdym razie – Jeff zauważyl, że w trakcie występów na żywo większość fanów śpiewa ten tekst raczej jaku „Bruce” niż „grrooss”, a  a krótko potem sam zaczął śpiewać tam „Bruce”. Ta zmieniona wersja jest dobrze zauważalna na DVD z koncertu ZOOM Tour Live.

Jeff śpiewa to jako „Bruce” również w nowej, solowej wersji którą nagrał już w latach 2000, pokazując tym samym, że uważa tę wersję za bardziej właściwą.

W pewnym wywiadzie Mack sugerował że od początku miało tam być „Bruce” jako nawiązanie do nadchodzącego tourne po Australii, ale zmieniono to na „grrooss” dla potrzeb nagrania. Mack chyba jednak słabo pamięta te rzeczy, bo nie było wtedy w planach żadnego tourne po Australii i nie ma żadnej innej wzmianki o tym,  żeby kiedykolwiek było tam „Bruce”.

Istnieje w Wielkiej Brytanii pewne dziwne wydanie singla, który faktycznie został wytłoczony we Francji. Na etykiecie widnieje napis „Made in France” a etykieta nieco różni się od typowej angielskiej, żółtej, papierowej etykiety Jet Records – jest raczej zielonożółta i jedwabista. Z tego powodu jest on często źle identyfikowany jak singiel francuski. Był on faktycznie wytłoczony we Francji, ale wyłącznie na rynek angielski. Wskazują na to angielski numer kolejny JET 153 (zamiast francuskiego JET 503), angielski copyright na etykiecie, angielska okładka i wyciśnięte przy wewnętrznej krawędzi ścieżki dźwiękowej litery U.K. na obu stronach płyty. Wersje utworów na stronie A i B są dokładnie takie same jak na LP z którego pochodzą.

Ciąg dalszy nastąpi….

Najnowsze komentarze

___________________

Kalendarium Singli

___________________

Analiza Utworów

___________________

Home

___________________

Kontakt

___________________

Linki

___________________

Szukaj na stronie

___________________

RSS

___________________

Wpisy

___________________
Web Design Bournemouth Created by High Impact.
Copyright © Polski Fanklub ELO. All rights reserved.
eXTReMe Tracker